W czyich śmieciach pływamy

Utarło się, że za zalew zanieczyszczeń i odpadów plastikowych odpowiada Azja. Oczywiście wygodnie jest tak myśleć z perspektywy europejskiej. Umywamy ręce i choć jesteśmy zaniepokojeni, jakoś łatwiej nam znieść fakt, że ktoś inny ponosi winę za obecny stan zanieczyszczenia planety. Niestety to złuda - źródłem odpadów plastikowych i zanieczyszczeń, jest również Europa.

Zgodnie z badaniami ok. 90% odpadów znajdujących się w oceanach dociera tam ze zlewni zaledwie 10 rzek. Osiem z nich znajduje się w Azji, pozostałe dwie w Afryce. Czy to zwalnia Europejczyków z odpowiedzialności za globalne zanieczyszczenie oceanów? Bynajmniej. Według danych Eurostatu w 2017 roku kraje UE wyeksportowały ponad 2,5 mln plastikowych odpadów m.in. do Malezji, Wietnamu, Turcji, Hong-Kongu i kilku innych państw Azji i Afryki.

Weźmy jako przykład Niemcy, jeden z najbardziej ambitnych krajów, jeśli chodzi o recykling odpadów. Od stycznia do czerwca 2018 r. do Malezji trafiło w sumie około 754 tys. ton plastikowych odpadów, z czego Niemcy były odpowiedzialne za ponad 72 tys. ton.

Członkowie organizacji ekologicznej Greenpeace znaleźli plastik pochodzący z niemieckiego śniadania na ogromnym składowisku w Malezji, oddalonym o 10 tys. kilometrów od niemieckiego pojemnika na śmieci, do którego pierwotnie wrzucono znalezione odpady.

Europa promuje się jako lider walki z zanieczyszczeniem środowiska. Niestety w dużej mierze przerzucamy swoją odpowiedzialność na innych - wysyłając miliony ton papieru, szkła i tworzyw sztucznych do Azji i Afryki. Pod koniec 2017 r. Chiny pojęły decyzję o zakazie wwożenia śmieci z Europy - osiem tygodni później Europa zmagała się z górami plastikowych i papierowych odpadów.

Do problemu oceanów przepełnionych śmieciami przyczyniamy się nie tylko eksportując nasze odpady. Region Morza Śródziemnego jest czwartym na świecie producentem wyrobów z tworzyw sztucznych, a jego mieszkańcy i turyści generują 24 mln ton odpadów plastikowych rocznie. W niektórych krajach turystyka zwiększa ilość odpadów nawet o jedną trzecią w okresie letnim, co powoduje, że lokalne zakłady gospodarki odpadami są często przeładowane.

WWF w swoim niedawnym raporcie, wezwał rządy, przemysł i społeczeństwo w regionie śródziemnomorskim do podjęcia działań i ambitnej polityki, tak by do roku 2030 osiągnąć zerowy wyciek tworzyw sztucznych do morza.

Sama Francja zrzuca do morza ponad 11 tys. ton plastiku każdego roku. Spośród krajów śródziemnomorskich Francja jest największą gospodarką i trzecim pod względem liczby ludności krajem. Jest też największym konsumentem tworzyw sztucznych w regionie i głównym producentem odpadów. Spośród 22 krajów na Morzu Śródziemnym odpady z tworzyw sztucznych z Francji stanowią 18,6% - z czego tylko 22% jest poddawane recyklingowi – znacząco mniej niż we Włoszech, Hiszpanii, Izraelu i Słowenii. 66% odpadów z Francji nawet po upływie roku nadal znajduje się na powierzchni wody, 21% powraca na jej wybrzeża, a 11% opada na dno morskie.

Francja to tylko jedynie przykład. Pozostałe kraje Morza Śródziemnego również mają swój udział w zanieczyszczaniu tego akwenu, a w konsekwencji również oceanów. 79% plastiku w morzu wynika z działalności przybrzeżnej, takiej jak turystyka. 12% tworzyw sztucznych pochodzi z rzek, głównie rzeki Rodan - jednej z największych rzek Europy.

Oglądając następnym razem zdjęcia z ubogich azjatyckich regionów z wybrzeżami przepełnionymi plastikowymi odpadami, z rzekami, na których powierzchni praktycznie nie możemy dostrzec wody pomiędzy wszechobecnymi śmieciami, zastanówmy się, ile z nich sami wygenerowaliśmy.

Źródło:
https://www.euractiv.com/section/energy-environment/news/france-dumps-11200-tonnes-plastic-in-the-medieval-yvery-year/