Nowy kontynent... z plastikowych śmieci

Na platformach Netflix, czy YouTube można obejrzeć dokument: „A Plastic Ocean” z 2016 roku, a w nim australijskiego dziennikarza, który śledzi życie wielorybów. W jednym z pierwszych ujęć widzimy płetwala błękitnego pływającego w niebieskim oceanie. Na końcu ujęcia operator kieruje kamerę w stronę powierzchni i widzimy szokujący obraz. Powierzchnia wody pokryta jest plastikowymi odpadami, olejem i nagle czar pryska.

Co roku do oceanów trafia średnio ok. 8 mln ton plastikowych odpadów. Część z nich tworzy „wyspy” na oceanach całego świata.

Obecnie znajduje się w sumie pięć takich obszarów, z czego największy z nich, zwany Wielką Pacyficzną Wyspą Śmieci ma powierzchnię pięciokrotnie większą od Polski.

Unoszący się na powierzchni wody plastik to tylko widoczna – niewielka część problemu.

Wiele z odpadów trafiających do oceanów opada na dno. W 2019 roku pewien amerykański nurek ustanowił nowy rekord w najgłębszym nurkowaniu, osiągając głębokość 11 km, przy tej okazji ustanowił również niestety jeszcze jeden rekord, docierając do najgłębszego miejsca w oceanie, kryjącego odpady z tworzyw sztucznych.

Unoszący się w wodzie plastik to ogromne zagrożenie dla wszystkich morskich organizmów żywych. Co roku z jego powodu ginie milion zwierząt związanych ze środowiskiem morskim. Najczęściej jest to powolna i bolesna śmierć głodowa – zwierzęta z żołądkami przepełnionymi plastikiem nie przyswajają wartości odżywczych i umierają. Już kilkukrotnie nagłaśniano sytuacje, kiedy to w żołądku martwego, wyrzuconego na brzeg wieloryba znaleziono kilogramy plastiku.

Ostatni tego typu wypadek miał miejsce w marcu tego roku na Filipinach - żołądek znalezionego wieloryba mieścił w sobie 40 kg plastikowych odpadów! Zwierzę zmarło na skutek głodu i odwodnienia, bowiem ssaki morskie, takie jak wieloryby i delfiny nie piją wody z oceanu, a przyswajają ją z pokarmu. W ten sposób, co roku giną setki tysięcy wielorybów, delfinów, fok i żółwi. Podobny los spotyka ptaki związane ze środowiskiem morskim. Żołądki przepełnione plastikiem odkryto u 90% znalezionych martwych ptaków.

Ale to nie wszystko. Olbrzymia liczba zwierząt morskich ginie zaplątana w stare sieci rybackie lub uduszona po wpłynięciu w unoszącą się w wodzie folię. Zwierzęta są kaleczone przez pływające plastikowe śmieci - po zaplątaniu się w nie w dzieciństwie, przez resztę życia rosną zdeformowane. Wystarczy poszukać – Internet jest pełny zdjęć i filmów obrazujących wpływ setek milionów ton plastikowych śmieci pływających w oceanach.

Kolejny problem dotyczy już bezpośrednio każdego z nas. Znajdujący się w wodzie plastik, pod wpływem, między innymi promieni słonecznych i słonej wody, ulega stopniowemu rozpadowi na coraz mniejsze kawałki, aż do poziomu mikrocząstek. Takie drobinki z łatwością przenikają do łańcucha pokarmowego i począwszy od drobnego planktonu, poprzez kolejne ogniwa, trafiają na nasze talerze i do naszych organizmów.

W jaki sposób takie ilości plastiku dostają się do oceanów? W większości spływają do nich rzekami, z czego ok. 90% odpadów pochodzi jedynie z 10 rzek znajdujących się głównie w Azji. Nie zwalnia to bynajmniej Europejczyków od odpowiedzialności za opisaną sytuację – część odpadów wygenerowanych w Europie wysyłana jest bowiem do Azji i Afryki, gdzie może zostać taniej przetworzona. Niestety nie zawsze się tak dzieje i często śmieci te trafiają właśnie do oceanów.

Szacuje się, że w roku 2050 w oceanach będzie więcej plastiku niż ryb.

Polecamy dający do myślenia spot National Geographic:
https://www.youtube.com/watch?v=yaDx-WJAsaE